Producenci
Zaloguj się
Nie pamiętasz hasła? Zarejestruj się
Stawiamy ludzi na nogi, czyli pielęgnacja stóp latem oczami podologa

„Morza szum, ptaków śpiew, 

            Złota plaża pośród drzew -

                       Wszystko to w letnie dni

                                  Przypomina…”

                                                  …pękające pięty mi.

Nie tylko – odtwarzając wewnętrzny film z ostatnich dwóch tygodni, z przypadkami dolegliwości moich pacjentów – śmiało stwierdzam znacznie szerszy wachlarz problemów stóp, z jakimi ich użytkownicy do mnie trafiają. Począwszy od modzeli, odcisków, poprzez brodawki, aż do wrastających paznokci i na maceracjach oraz grzybicy międzypalcowej kończąc. Okrutne, ale jednak prawdziwe.

Przed stopami spracowanymi po zimie i traktowanymi obojętnie na wiosnę majaczy sezon letni, na co tym razem narazimy podporę naszego organizmu? Rozpalony do czerwoności plażowy piasek? Wędrówki po górach i dolinach? Wędkarskie wyprawy w kaloszach? Trudny wybór, ale najciemniej zawsze pod latarnią. Z pewnością narazimy je na… buty! Baleriny o pergaminowej podeszwie, sandały na 10-cio centymetrowej koturnie, japonki z piankowego/toksycznego tworzywa, wszelkiego rodzaju wariactwa z nienaturalnych materiałów i podobne temu udziwnienia. Stopy pełnią rolę solidnych fundamentów – dźwigają ciało z jego wagą, i często nadwagą, są podstawą naszego układu ruchu, odpowiadają za równomierne, niezakłócone przemieszczanie z zachowaniem równowagi. Dlatego…! Prawidłowe obuwie, nie tylko w lecie, powinno spełniać kilka podstawowych kryteriów:

  • mieć stabilną piętę, część podeszwową wykonaną z amortyzującego, trwałego materiału,

  • podeszwa powinna pozwalać na zgięcie w miejscu przetaczania stopy – stawy podstawne palców,

  • cholewkę wykonaną z naturalnych, elastycznych i przepuszczających powietrze materiałów,

  • nie powinny krępować stawów skokowych.

Na piękno lub brzydotę stóp wpływa wiele różnorakich czynników: genetyka, deformacje (wrodzone), procesy chorobowe – tak zwane wewnętrzne i obuwie, obciążenia, urazy, deformacje (nabyte) – zewnętrzne. Dobre geny to jedno, ale za lwią część problemów kończyn dolnych powinniśmy/musimy oskarżyć najnowsze krzyki mody i producentów obuwia. Śmiało stwierdzam... to oni zgotowali nam ten los!

Wróćmy do panującego wszem i wobec polskiego lata. Nie mogę pominąć fenomenu gabinetów wykonujących zabiegi z zakresu pedicure i podologii w sezonie letnim. To efekt iście ekonomiczny. Chyba chodzi o równowagę w przyrodzie, bo jak inaczej tłumaczyć poruszenie wśród dzierżycieli stóp, wiedzionych nagłą chęcią renowacji, skoro przez pozostałe pory roku wierutnie zaniedbywali swoje „fundamenty”? Właściciele salonów z pewnością nie protestują – zliczają dukaty sypiące się jak biblijna manna z nieba. Jest jedno, ale. Ale… Czy jednorazowe z doskoku, doraźne dopieszczenie stóp ma głębszy sens? Większość procesów chorobowych kończyn dolnych nie jest wynikiem magicznego uroku lub dotknięcia czarodziejską różdżką. Bywa, że na deformacje i ich konsekwencje w obrębie skóry i paznokci, pracujemy latami. Specjalistyczny zabieg „od święta” – z pewnością przyniesie ulgę i sprawi, że stopy będą wyglądały jak z photoshopa – ale nie wiele będzie miał wspólnego ze świadomą profilaktyką. Dlatego, moją władzą podologiczną, zalecam, nakazuję – dbajcie o profilaktykę przez cały rok!

Prewencja = w dużej mierze samodzielne, skuteczne z rozsądkiem działanie. Mam tu na myśli szereg prozaicznych, jednak szalenie istotnych zabiegów przeprowadzanych w domowym zaciszu.

Począwszy od prawidłowego skracania paznokci (po linii prostej, ostre brzegi płytki należy opiłować), a kończąc na odstawieniu katorżniczych wytworów typu pumeks, tarka, omega z żyletką, etc., którymi de facto uruchamiamy błędne, niekończące się koło powstawania podeszwowego „zła”. Tarcie wraz z dociskaniem (bo po co stonowanie, stopniowo, skoro można rach ciach, za jednym zamachem?), celem usunięcia jak największych połaci zrogowaceń, powoduje miejscowy wzrost temperatury opracowywanej powierzchni, to z kolei przekłada się na rozpoczęcie procesów hiperkeratycznych.

Wynik przedstawionych działań? „Piękne”, niczym niewzruszone modzele, a na dokładkę odciski i nienagannie przesuszona skóra. Równie często spotykanym procederem jest beztroskie aplikowanie preparatów – dostępnych (a jak!) bez recepty - na odciski i brodawki, których bazę stanowią intensywne składniki keratolityczne (kwas salicylowy, kwas mlekowy, kwas trójchlorooctowy, kwas monochlorooctowy). Stosowane permanentnie lub przez dłuższy czas skutkują powstaniem trudno gojących się ran. Dorzućmy do powyższego godzinne kąpiele z dodatkiem soli, manewry niesterylnymi narzędziami i oto mamy! Zestaw licznych atrakcji i pseudodobroczynnych zabiegów, którymi egzaminujemy wytrzymałość stóp. Najwyraźniej okres maturalny trwa w pełni. Tak czy inaczej, egzamin dojrzałości nie zdany.

A co wolno na własną rękę? A może… Inwestycja w dobre jakościowo, specjalistyczne preparaty? Proszę bardzo – peeling. Ziarnisty wytwór, np. z cząsteczkami bambusa, kryształami cukru, etc., którego celem użytkowania jest nieagresywne, kontrolowane usunięcie obumarłych komórek naskórka. Krem, z dostosowanym do potrzeb skóry, stężeniem mocznika, ekstraktem z aloesu, olejkiem z wiesiołka lekarskiego, ekstraktem z korzenia lukrecji, pantenolem, mikrosrebrem. Co wybrać dla siebie? Kierujmy się zasadą pokaż mi swoją skórę, a powiem ci czego jej potrzeba. Wybór utrudnia dżungla rozlicznego asortymentu aptek, drogerii, branżowych sklepów internetowych, warto jednak zwrócić uwagę na jedną rzecz. Mianowicie, kosmetyki dedykowane stopom oprócz właściwości nawilżających, powinny skutecznie chronić wierzchnie warstwy naskórka przed utratą wilgoci. Interesującym rozwiązaniem są piankowe formuły kremów, które zapewniają błyskawiczne wchłanianie treści preparatu, nie pozostawiając tym samym nieprzyjemnego uczucia lepkości. Regularna, dzień w dzień, aplikacja daję ochronę przed spierzchnięciami, pęknięciami, łuszczeniem i gwarantuje utrzymanie skory stóp w dobrej kondycji. W przypadku skóry potliwej egzamin zdają antyperspiranty, które w przeciwieństwie do standardowych, powszechnie dostępnych tzw. blokerów, nie zatykają ujść kanalików potowych, natomiast maja działanie obkurczające ich średnice.

Wymienione powinności = dozwolone powinności, ale gdy to nie wystarcza, pamiętajmy o zasadzie: 

PROBLEMÓW NIE PIELĘGNUJEMY, PROBLEMY USUWAMY!

Zbierając w całość kompleksowy podział zadań względem stóp, namawiam do odpowiedzialnego wypełniania zobowiązań domowych w postaci użytkowania prawidłowo dobranego obuwia, rozsądnych zabiegów łazienkowych, a w ramach całorocznej profilaktyki, w imieniu swoim i koleżanek/kolegów po fachu, zapraszam do odwiedzania gabinetów.


Piotr Bielawski - politolog, pedagog, kosmetolog, spec. ds. podologii, właściciel Filii Centrum Podologicznego w Rzeszowie

Politolog, pedagog, kosmetolog, aby zdobyć to, czego pragnie, był skłonny podjąć ogromny wysiłek, tym samym pokonać dodatkową milę kształcąc się u boku dyp. podolog Magdaleny Hafezi-Chojeckiej. Obecnie kontynuuje zdobyte doświadczenie zawodowe we własnej firmie. W pracy zawodowej wykorzystuje nowoczesne techniki podologiczne, łączy pasję z satysfakcją, wynikającą z niesienia ulgi pacjentom cierpiącym z powodu procesów chorobowych w obrębie stóp. Z ogromnym zaangażowaniem przekazuje zdobyte umiejętności zainteresowanym organizacją kursów, szkoleń w z zakresie spec. pedicure, podologii.

 

Centrum Podologiczne na Zdrowiu www.podologic.org

 

Zapraszamy do zapoznania się z ofertą domowego peelingu do twarzy oraz odżywki do włosów zniszczonych.

 

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
facebook
Sklep internetowy Shoper.pl